xxx

xxx
"Jeśli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci, że Twoja praca nie jest profesjonalna powiedz sobie, że Arkę Noego zbudowali amatorzy a Titanic'a profesjonaliści"

wtorek, 30 kwietnia 2013

Wycieczka!

Drogie koleżanki, piszę szybciutko z pracy (nie wydajcie mnie);)., ponieważ zaraz po jej skończeniu wyjeżdżam z częścią grona pedagogicznego na wycieczkę: Międzyzdroje i okolice, Berlin oraz Tropical Islands. Życzcie mi w miarę dobrej pogody (niech nie pada), a w sobotę to już wszystko jedno, bo pławić się będę w słońcu Karaibów.;)

Zdjęcie pochodzi ze strony sindbad.pl
Wam też życzę udanego długiego weekendu. I do zobaczenia w przyszłym tygodniu.:)

piątek, 26 kwietnia 2013

Wiosenny marazm, rozwiązanie zagadki i usta Micka Jaggera.

Nie wiem, co się ze mną dzieje. Od kilku dni po powrocie z pracy zaczynam się słaniać, po czym ląduję w łóżku i śpię, śpię, śpię... Nie chce mi się wyszywać. Nie chce mi się robić przepiśników, choć kucharze już wyszyci i tylko błysnąć inwencją oraz posłużyć się klejem i voila! Czy ktoś wie, kiedy mi to minie?!
W związku z tym, co powyższe, nie mam specjalnie co pokazać, więc może chociaż wyjaśnię, jak to z zagadką było.
Otóż potrzebna mi była ( i jest) zawieszka do plecaczka. Oczywiście, chciałam kota. Wzór wydawał mi się w porządku, ale podczas wyszywania ogarnęły mnie wątpliwości. Kot? Kurczę, to chyba pies?! Uznałam, że muszę się z tym problemem  zwrócić do was. I okazało się, że słusznie miałam wątpliwości, bowiem na 27 opinii 14 jest za psem, 11 za kotem. Jedna stawia na Pokemona (?), jedna widzi mieszańca.:) Ja natomiast obecnie skłaniam się ku opinii Kasi G., która widzi tu teriera. Tym bardziej, że sama takiego widziałam ostatnio przed blokiem.:(
Cóż było robić? Zwierzę odłożyłam do kuferka z Ufokami, a sama wyszyłam sobie usta Micka Jaggera. I tu widzę już poruszenie Ani - Damii: jak to sobie?! Anulka, mam nadzieję, że się nie obrazisz, iż usta Micka Jaggera powstały w dwóch egzemplarzach. Dla wyjaśnienia: wysłałam Damii wymiankowe hafty i dołożyłam niespodziankę w postaci zawieszki:

W wersji roboczej.
A tak mi się spodobała po zakończeniu, że wyszyłam drugi egzemplarz. Do mojego plecaczka.
Natomiast wymiankowe hafty będą nieco później - razem z wyjaśnieniem, czemu ta zwłoka.:)
Czy zauważyłyście, że usta są wypukłe?:)
 Tina - i okazuje, że jednak wyszywałam psa. Horror!;)
Mevosa: mam nadzieję, że namówisz swojego T. na kota. Choć muszę przyznać, że jak trzeba gdzieś jechać, to robi się problem. Nasz wyjazd może trwać góra tydzień. Tyle wytrzymuje bez nas Tygrys, w naszym mieszkaniu, z dochodzącą ciocią.
Eliszka - ja bardzo lubię wyszywać na plastikowej kanwie, zwłaszcza zawieszki na choinkę. Spróbuj!:)
Ania Mulczyńska - kucharzowi brakowało obramowania i wykończenia stołu. Tygrys dziękuje za pozdrowienia i przekazuje swoje wzajemnie twojej koci.:))
Wszystkim dziękuję za wyrazy uznania w związku z kucharzem. Kiedy ja te przepiśniki zrobię?!
Witam Weronkę oraz femę. I zapraszam jak najczęściej.:)
Idę oddać książki do biblioteki. Może przechodzę tę moją śpiączkę. Pozdrówka!:)

wtorek, 16 kwietnia 2013

O tym i owym oraz zagadka

Gdy się spojrzy na moje ostatnie posty, można dojść do wniosku, że nic nie robię. A nic bardziej mylnego! Właśnie skończyłam kilka hafcików - niestety, na razie nie mogę ich pokazać, bo są to hafty na wymiankę z Damią. W związku z wyżej wymienionymi kucharz poszedł w odstawkę, ale w tzw. międzyczasie zyskał kontury, więc chociaż nie jest jeszcze skończony, pokażę , jak teraz wygląda.

A propos wymianki z Damią, stwierdziłam, że mam potworną sklerozę: nie napisałam, że Damia przysłała mi również książkę. Pewnie znacie powieść "Adrian Mole. Czas cappuccino"? Przeczytałam, ubawiłam się, ale stwierdziłam, że jeżeli Anglicy są choć w połowie tacy, jak ci opisani w powieści, to stanowczo muszą pochodzić od innej małpy.;)
Dawno nie było Tygrysa, a udało mi się go uchwycić w całej okazałości (no, może niezupełnie, bo skubany, gdy zobaczył, że się zbliżam z aparatem, podkurczył nogi).
Kochane moje, bardzo wam dziękuję za piękne życzenia, zarówno zdrowia (już wiem, czemu tak błyskawicznie doszłam do siebie!), jak i z okazji rocznicy ślubu. Uściski dla was!:)
Anastazja -TUSAL to taka zabawa, o której możesz poczytać TUTAJ.:)
Katarzyna G. - przyznaję, że Zając  bardzo mi się udał. I to nie tylko w święta.:)
Na zakończenie witam wśród nowych obserwatorek moją krajankę Kasię (oficjalnie, bo już u mnie bywała) i Czarodzielnicę, do której bloga (jeżeli ma) nie umiem dotrzeć.:(
A już naprawdę na sam koniec: rozstrzygnijcie, co tu się wyłania, kot czy pies?

środa, 10 kwietnia 2013

TUSAL 2013 - kwiecień

Dziś kolejna odsłona TUSAL-owego słoiczka (popatrzcie, już czwarta!). Dziś też jest szczególny dzień dla mnie i mojej połówki i dlatego słoiczek jest w takiej a nie innej aranżacji:
Chyba łatwo się domyśleć, o co chodzi.:))
Niestety, nasze święto psuje fakt, że jestem chora (siedzę w domu, stąd taki wczesny wpis), a przyplątała się do mnie wyjątkowo nieprzyjemna dolegliwość. Pocieszeniem jest fakt, że leki już zaczęły działać, jest dużo lepiej niż w niedzielę, ale nawet nie mogę dzisiaj wypić...:( O wyjściu gdziekolwiek mowy nie ma.
Na zakończenie zamieszczam jeszcze kartkę z życzeniami, jaką dostałam od Ani -piękna, prawda?
Cieszę się, że dołączyły do mnie Agnieszka, anastazja i madzia 7908. Mam nadzieję, że zostaniecie.:)

wtorek, 2 kwietnia 2013

I po świętach...

Powiedzcie mi, dlaczego człowiek tyle podczas tych świąt szykuje i szykuje, a potem się objada, jakby miesiąc żył tylko korzonkami? Też tak macie, co?
Mimo tytułu dziś będzie jeszcze świątecznie, bo przed świętami nie zdążyłam wam pokazać, co dostałam od dwóch naszych koleżanek: AniN z bloga Posolone pomysły (kupione) i Damii z bloga PrzydaSie (w ramach wymianki).
Od Ani:
 
Tyle się zachowało - reszta poszła na prezenty.:)
I gratis - odpowiedni prezent dla bibliotekarki:

Od Damii:



Na tyle się umówiłyśmy. Ale była jeszcze niespodziewanka. Oto całość:
Oprócz oczekiwanych osłonek  jajeczka, magnesy, guziczki, tasiemka, notesik na lodówkę z długopisem i nawet tatuaże...;)
To co ja przygotowuję dla Damii, zostanie z pewnych względów pokazane później. I na razie cicho, sza!
A na zakończenie zobaczcie, co dostałam od Zająca. Przyznaję, już trochę wyjedzone.;)
Kiedy wyrażałam radość, Zając powiedział, żebym zajrzała na spód koszyka, pod słodycze. Zajrzałam... zaczęłam wyciągać... i oto co wyciągnęłam:
Moja ulubiona mulina Anchor. Podobno początek kolekcji. Uwielbiam cię, Zającu!:))
Idę teraz pobuszować po waszych blogach. Już widzę, że dziś nie zdążę zajrzeć wszędzie.
Pozdrawiam!:) I bardzo dziękuję za liczne życzenia świąteczne!:)
P.S. A kartka od Wojcieszka w następnym poście.:)