Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nimue. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nimue. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2015

Urodzinowa kartka i oprawione "Naleśniki".

Ot, taka historia...
Mój siostrzeniec musiał dostarczyć dowód osobisty do ambasady. Ponieważ nie miał możliwości, żeby tam pojechać, włożył dowód do koperty, zaadresował ją i wrzucił do skrzynki pocztowej. Dowód doszedł, rzecz jasna, na czas i nienaruszony. A teraz ręka w górę, która uwierzyła, że jest tu mowa o Poczcie Polskiej? Żadna? I macie rację, bo mowa o poczcie w Wielkiej Brytanii.
Historia ta przypomniała mi się po moich ostatnich perypetiach z naszą pocztą. Nawiasem mówiąc na przerażone pytania mojej siostry: Ale jak to, wysłałeś dowód pocztą?! Nawet nie poleconym?! Oszalałeś?!, siostrzeniec odpowiedział spokojnie: Mamo, tutaj wszyscy tak robią. Tu jest poczta królewska...
No cóż, dziewczyny mieszkające w GB będą mogły to potwierdzić lub zaprzeczyć, a ja już nie będę się czepiać, bo kartka, którą wysłałam na urodziny jednej z moich ulubionych blogowiczek, doszła. Dzień później, ale doszła, choć obawiałam się już, że ślad po niej zaginął. A oto ona:

Teraz biorę się do pracy nad kartką imieninową dla mamy męża. W tzw. międzyczasie wyszywam wzorki na kartki wielkanocne, skończyłam kucharza dla Gosi Filcusia (pokażę, gdy dojdzie do niej przesyłka), a jeszcze babeczka salowa... Jest co robić.:)
Przypomniało mi się, że nie pokazałam wam oprawionych Naleśników.

























  Kupiłam specjalne rzepy do powieszenia na ścianie, mam nadzieję, że będą trzymać.:)
Wasze komentarze pod poprzednim postem bardzo mnie usatysfakcjonowały i na tym poprzestanę.;)
No to co... Idę leniuchować. czego i wam życzę.:)) I wszystkiego co najpiękniejsze z okazji jutrzejszego Dnia Kobiet!

poniedziałek, 10 listopada 2014

Naleśniki usmażone! Czyli o "Des Crepes".

Wiedziałam, że założenie bloga to był genialny pomysł: dawno tak błyskawicznie nie wyzdrowiałam i to bez pomocy lekarza. Jestem przekonana, że to połączone wysiłki mojego męża (poił mnie mlekiem z miodem) i wasze przytulenia to sprawiły. Doszło do tego odnalezienie muliny i tym sposobem wczoraj zakończyłam ostatecznie smażenie naleśników. Hura!:)
Teraz tylko znaleźć ramkę i w tym, myślę, pomoże mi Chaga, która u siebie zamieściła namiary na piękne ramki.
A teraz pokaz. Najpierw babunia, która moim zdaniem jest najśliczniejszym elementem tego obrazka.























Teraz pokazywany już fragment, ale tym razem w konturkach.


I tadam! Całość.:)

Dane techniczne: materiał Belfast kolor jasny naturalny, mulina DMC , koraliki głównie z odzysku lub darów.



















 Już się nie mogę doczekać, kiedy obrazek dostanie ramkę i zawiśnie na ścianie. Wtedy będziecie  mogly go zobaczyć na blogu "Celtic Faeries w hafcie".
A tymczasem zaczęłam hafty na kartki świąteczne. Ale o tym w następnych postach. Pochwalę się też wyróżnieniem Creative Blog Tour, które, naprawdę nie wiem, za co, dostałam od Agaty z bloga Krecia Robota... Ale dostałam i czuję się dumna.:)
Pozdrawiam was serdecznie i życzę udanego jutrzejszego święta!:) I jeszcze raz dziękuję za pełne ciepła i życzliwości komentarze pod poprzednim postem:))
P.S. Madziu, w tle tulipanów już nie będzie, ale jednego przemyciłam we wskaźniku...;)
Mam nadzieję, że wam to nie przeszkadza i mogę go zachować?

sobota, 18 października 2014

Kot w domu, a myszy szaleją - czyli Nimue odsłona 2.

Nie rozumiem, jak to możliwe -  kot w domu, a gdzie się nie obejrzę, nadziewam się na myszy:

-  w przedpokoju;
-  na kocim drapaku?



I nawet na Nimue?!
Czas gościa przywołać do porządku!;)
No, ale czas też na kolejną odsłonę Nimue - jest już stos naleśników i wspomniana mysz:


Muszę przyznać, że nigdy tak długo nie smażyłam naleśników...;)
Teraz zabieram się za babuleńkę i już się z tego cieszę.:)
Dziękuję wam dziewczynki za pochwały pod adresem kartki: mam nadzieję, że młodym też się spodoba. Marii, zawstydziłaś i ucieszyłaś mnie bardzo, nie zasługuję na takie piękne słowa.:)
Anna S. - odpowiedziałam pod twoim komentarzem, ale ponieważ nie wiem, czy wróciłaś do niego, więc tu odpowiadam jeszcze raz, że zachwycił mnie miś otulony kocykiem - z kaczuszką, czyli po kąpieli.:) Ale dzielny bocian do ciebie kiedyś przyleciał, tyle dźwigania...;)
Aguska31 - bardzo dziękuję i witam cię w moich progach! To ty jesteś Agnieszka Ciii, czy jeszcze jedną osobę mam powitać?:)
Barbara S. - kiedy tylko będziesz chciała, wzór przyślę.:)
I dziękuję wszystkim za gratulacje!:))
Jak zwykle ściskam mocno.

czwartek, 2 października 2014

Nimue - Des Crepes, odsłona 1.

Zgodnie z zapowiedzią dziś pierwsza (bo tamta się nie liczy) odsłona "Naleśników". Ale zanim pokażę zdjęcie, to muszę podzielić się z wami radością z "odzyskania" wzroku: okazało się, że gdy postawiłam już kilkanaście krzyżyków, zaczęłam widzieć splot bez lupy, tylko będąc w okularach. Jest dobrze!:)
A dziewczynom, które mnie wysyłały do okulisty, chciałabym wyjaśnić, że jak tylko zaczęły się u mnie problemy 40-latki ze wzrokiem, to w te pędy poszłam do okulisty i mam okulary do czytania i do robótek. Ogólnie do bliży.;) Ale tego lnu na początku nie widziałam nawet w okularach. Wygląda na to, że trzeba się przyzwyczaić do niego.:)
A oto "Naleśniki".

 Teraz będę się zmagać z górą placków.;)
Bardzo serdecznie dziękuję wam za życzenia. Basiu (barbarahaft), zauroczona to ja jestem obydwoma...;))
Witam serdecznie Kamalę. I zapraszam do częstych odwiedzin.
A na zakończenie: moje dwa koty.:))
Ktoś mi zajął warsztat pracy...

Uściski!

piątek, 19 września 2014

Zwycięstwo! Czyli jak Promyk pokonał własne słabości.

Niewiele brakowało, a ten post nosiłby tytuł: "Oj, jaka niezdolna jestem..." (mam nadzieję, że koleżanka Jaglana nie miałaby nic przeciwko zapożyczeniu).;)
Jak wiecie, postanowiłam zabrać się za jeden z obrazków Nimue - pisałam, co to ma być, ale ponieważ nadal pojawiają się pytania, przypominam: Des Crêpes czyli Naleśniki. Taki ma być efekt końcowy:

Zdjęcie zapożyczone z www.casacenina.com
  Zakochałam się w tej babuni od pierwszego wejrzenia. I choć wolałabym kota niż myszkę... O.K., wracam do tematu.;)
Pewna swoich umiejętności zakupiłam Belfast, skompletowałam mulinę z mojej komódki i przystąpiłam do dzieła. I co się okazało? Że nie widzę splotu. Krzyżyki mi nie wychodzą. Nie jestem w stanie wyszywać na lnie, przynajmniej na tym, bo na nieco rzadszym lnie obrazkowym szło mi pięknie. Zrozpaczona i zrezygnowana uznałam, że brak mi talentu i już miałam zamiar się poddać, kiedy nagle pomyślałam: "Zaraz, zaraz, przecież to może być wina wzroku! Czas najwyższy dopuścić do świadomości, że się przekroczyło 40-stkę i nawet zakupiło już okulary do czytania, bo ręki do wcelowania zaczęło brakować. A po co mąż (zresztą na twoje życzenie) kupił ci lupę do haftowania?" Tą myślą pokrzepiona założyłam lupę na szyję i... rozpłynęłam się w zachwycie: zobaczyłam splot! 
I tak oto Promyk pokonał swoją słabość.:) Wczoraj zaczęłam wyszywać i choć idzie mi to dość wolno (lupa mi trochę zawadza, ale się przyzwyczaję) to krzyżyki powstają! Oto dowód:


A teraz będą odpowiedzi na komentarze z poprzednich postów, na które, wredna, nie odpowiedziałam. Zapomniałam, wybaczcie. Ale już się poprawiam.:)
Wioleta Welc - jeżeli bardzo chcesz, to podaj mi adres mailowy, wyślę ci wzór na zakładkę. Filc z reguły zszywam z wierzchnim materiałem, w tym przypadku przykleiłam haft do filcu klejem Magic. Nie chciało mi się maszyny wyciągać...;)
Aga Jarzębinowa - moje próby z lnem możesz właśnie poznać.;) Chociaż obrazkowy baardzo polubiłam.
Bożka - wzór wyślę jeszcze dziś i błagam o wybaczenie za brak reakcji!:)
Meri - damę wyszywałam przez 2 nitki. Też polubiłam Lindę.:)
Witam Elżbietę K. Mam nadzieję, że będzie u mnie bywać.:)
A poza tym dzięki za słowa otuchy, a poprzednio za pochwały pod adresem damy i zakładki. Lubię was!:))