Ponieważ znacząca większość z was wyraziła zachwyt i zainteresowanie moimi reminiscencjami z wyjazdu, ośmieliłam się dalej zamieszczać zdjęcia. Bardzo nam się tam podobało: przede wszystkim widoki (pan Bóg dał Chorwatom kawał pięknego terenu), pogoda, życzliwi ludzie - pan lodziarz, na pożegnanie dający nam dodatkowe lody gratis, gospodarz, który specjalnie nauczył się mówić po polsku, żeby dogadać się z turystami z Polski i nawet zatrudnił polską, nazwijmy to, recepcjonistkę (albo rezydentkę). Zaznaczam, że nie piszę o hotelu, tylko o zwykłych kwaterach prywatnych. I tu nie daje mi spokoju opinia Anielique - co sprawiło, że Chorwacja nie przypadła ci do gustu? Czyżby zawinił czynnik ludzki? Bo piękno przyrody tam jest chyba wszędzie takie samo?:)
Wcześniej jednak chciałabym wam pokazać wyniki mojej prywatnej wymianki z Bożką z bloga
Mam i ja. Bożka jest specjalistką od dekoupagu, zatem poprosiłam ją o chustecznik w tulipany. Z kolei Bożenka zapragnęła mieć podkładkę z motywem Bożego Narodzenia. I tak powstały następujące prace, które ku obopólnemu zadowoleniu są już w naszym posiadaniu.:)
Dodatkowo dostałam dwie wspaniałe książki na temat haftu - i zwyczajowe dodatki, których już nie ma...
A oto moje dary:
Do podkładki dołączyłam znaną wam już zawieszkę i serwetki do decoupagu:
Zdjęcia moich wyrobów zapożyczyłam od Bożki, bo nie zauważyłam, że nie zrobiłam swoich zdjęć.:)
Bożenko, dziękuję, z chustecznika już korzystam.:)
To teraz szybciutko seria zdjęć z wycieczki statkiem na wyspy Kornati (rezerwat) i do Szybenika. Ewa będzie wiedziała, o czym mowa.:)
A kiedy jedliśmy na statku obiad, nagle pojawiły się mewy.
I towarzyszyły nam, póki nie skończył się posiłek. Łapały jedzenie w locie, jadły z ręki i nieprzerwanie leciały nad nami i po bokach statku. Niesamowite przeżycie.:)
Na koniec wylądowaliśmy nad słonym jeziorem.
A oto Szybenik - do zwiedzenia katedra i twierdza. Z murów wspaniałe widoki.
Na razie wystarczy, nie chcę was zanudzić.;)
Będę czekać na relacje Bevy, Strelicji i Sary. Mam nadzieję, że wrócicie zachwycone i wypoczęte.:)
Dziękuję wam za przemiłe słowa powitania - leidi.ano, renko, Iwonko, ale mi się zrobiło ciepło na sercu .:)
Olu - Kruszynko, dzięki!:) Z daleka jeszcze nie najgorzej się trzymam.;))
Wojcieszku, oczywiście, że bluzeczka z TUSAL-a pojechała do Chorwacji!
AniuM., żywy osioł pojawi się w następnym poście...;)
Do rzeczywistości nadal trudno mi wrócić, ale zaraz zabieram się za sprzątanie, to mi niewątpliwie pomoże.;)
Ściskam gorąco!