Zaczerwieniło się wczoraj na blogach, zawalentynkowało, zatem ja nieco przewrotnie zostawiłam miłosnego posta na dziś. W końcu, jak niektórzy twierdzą, miłość należy wyznawać nie tylko tego jednego dnia.;) Ale w moim poście nie będzie dziś o kochających się małżonkach, którzy oczywiście świętowali wczoraj Walentynki, ale o moich miłościach:
a) do haftu,
b) do kotów,
c) do książek.
A wszystko to, bo ciebie kocham..., eee, wróć.
A wszystko to, bo mam ferie (czytaj: więcej czasu na przyjemności) i zachciało mi się wziąć udział w dwóch wyzwaniach.:)
To, że kocham haft nie ulega chyba wątpliwości? I dlatego dziś pokażę wam wyłącznie prace z haftami.:)
Pierwsza praca z przesłodkim wzorem zakupionym przez mnie w Hobberii. Kocham koty i nie mogłam przejść obojętnie wobec tego wzorka.
Zakochane koty znalazły się na szkatułce, której przeznaczenie jeszcze jest niejasne - może będę tu trzymać ulubioną biżuterię?
Druga praca to typowa deklaracja mola książkowego - kocham czytać i dlatego haft umieściłam na mojej "biblioteczce z książkami" - czyli zdobi futerał czytnika e-booków.;)
Obie prace postanowiłam zgłosić do wyzwania
u Uli.
Według wytycznej na hafcie musi znaleźć się serce lub całość wybranego wzoru musi kojarzyć się z miłością. Wykonane.:)
Doczytałam, że muszę zamieścić prace w osobnych postach, zatem niech tu będzie szkatułka z kotami.:) I jeszcze wspomnieć muszę o sponsorze, którym jest pasmanteria
Haftix.
17 lutego natomiast przypada Święto Kota i stąd wyzwanie na blogu DIY
Koci Raj.
A że na szkatułce są koty, zgłaszam tę pracę na wyżej wymienione wyzwanie.:)
Ja i Tygrys ściskamy was czule.
P.S. A walentynka dla męża powstała, a jakże - ale wcześniej. Pamiętacie haft matematyczny? To
TA.;)