Witajcie, moje kochane, a raczej moi kochani, bo jednak czasem zagląda tu Maks, więc mogłoby mu być przykro, że go nie witam.;) Nie wiem, czy zauważyłyście, że dawno mnie nie było, nie tylko na moim blogu, ale również na waszych. Otóż jak w tytule: zagubiłam się. To przyszło nagle: z dnia na dzień ogarnęła mnie niechęć do wszystkiego, poza jednym:
Wyszywanie, kartki, jakiekolwiek robótki ręczne, od wszystkiego mnie odrzuca. Tylko praca i czytanie zawładnęły moim życiem. I pewnie tego posta by nie było, gdyby nie paczuszka, która do mnie przyszła parę dni temu, a która okazała się wygraną w candy u Eli.
Same zobaczcie, jaki wypasiony prezent: wszystko zachwycające i baaardzo przydatne.
A tu w zbliżeniu przepiękny czekoladownik ze słodką zawartością, oczywiście. Czy muszę pisać, że zawartości już dawno nie ma i nie załapała się na zdjęcie?;)
Mam nadzieję, że Ela nie tylko obdarowała mnie po królewsku, ale też i uratowała przed całkowitym marazmem - jak tu bowiem nic nie robić, gdy dostajesz takie skarby?
Elu, bardzo ci dziękuję. A wam obiecuję, że podniosę się i wrócę do naszego świata. Dajcie mi tylko trochę czasu na zrobienie czegoś - bo prawda jest taka, że anioł w bombce był ostatnią moją pracą. Od tego momentu nie zrobiłam nic.
Ściskam was mocno!







