czwartek, 4 września 2014

Dama z motylem i coś dla moli książkowych.

Podoba mi się ta moja dama i mam nadzieję, że mamie męża spodoba się również. Wzorem była zachwycona, sama go wybrała, więc... Zastanawiam się teraz nad oprawą, ale ponieważ ma to być prezent na Gwiazdkę, mam jeszcze trochę czasu na zastanawianie się. Zatem długo się nie zastanawiając pokazuję wam skończony portret damy z motylem.

Zaczynam się rozwijać pod waszym wpływem: obraz wyszyłam nie na kanwie, ale na Lindzie 27ct, kolor kość słoniowa. Efekt jest dużo lepszy.:)
A dla moli książkowych wyszyłam zakładkę: tzn. dla jednego mola książkowego, którym jestem. Zauroczył mnie ten wzór, bo czyż trzeba molowi czegoś więcej?;)



Eluniu, bardzo dziękuję za propozycję wzorów kolejnych dam - będę pamiętać! I dzięki za koci wzór.:)
Witam serdecznie Cherry Crafts.
Aga - oj, ciężko było i to nawet nie pierwszego, ale bardziej drugiego...;) No nic, byleby minął wrzesień, to już będzie z górki.:)
Pa, pa!

piątek, 29 sierpnia 2014

Wrześniowe "Twórcze Inspiracje"

Parę dni temu otrzymałam od Coricamo najnowszy numer "Twórczych Inspiracji" - a w nim dla każdego coś dobrego. Jako hafciarkę krzyżykową przede wszystkim zachwyciły mnie wyszywane  espadryle - nie zdziwcie się, jeżeli w następne wakacje dumnie wam zaprezentuję nową parę obuwia na moich stopach. Wcześniej jednak pokuszę się o wykonanie witrażowych aniołków. Zawieszki, może kartki? Zobaczymy. Czy skorzystam z kursu na podwójny haft krzyżykowy? Hm, pewnie ciężko będzie przełamać nawyki, ale początkujące hafciarki zachęcam do tej metody. Będziecie mogły potem brać udział w konkursach typu pokaż swoje plecki, czy jakoś tak...;)
Ponieważ jest we mnie dużo z dziecka, zainteresowały mnie ozdobne ołówki...
A uśmiech radości wywołały we mnie wzory Danieli i opis znanych blogów Zimnej oraz Kal i Catafelinki. Całkiem zasłużenie zostały zareklamowane na łamach czasopisma.
Nigdy w życiu nie uszyłam sobie torby, ale skoro mogę kupić wykroje, to coś czuję, że niedługo stanę się posiadaczką torby w tulipany.:)
Podsumowując: warto zajrzeć do ostatnich i nie tylko ostatnich "Twórczych Inspiracji".:)

A ja zawzięcie wyszywam obraz dla mamy, już w następnym poście pokażę ukończony obraz.:) A teraz tak na zachętę:


Miłego weekendu!

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

TUSAL 2014 - odsłona 9

Kończy się lato, kończą się moje wakacje, więc w ostatnim odruchu rozpaczy postanowiłam zatrzymać jedno i drugie w odsłonie TUSAL-owej.
Proszę!


A teraz z innej beczki.
Pewnie tak jak ja czujecie radość, kiedy wygrywacie Candy i przychodzi przesyłka; kiedy bierzecie udział w wymiance i przychodzi przesyłka; ale chyba największą radość odczuwa się, kiedy dostaje się przesyłkę, a wcale się jej nie spodziewało! Mnie to spotkało: dostałam od Madzi woreczek z lawendą, przepięknie ozdobiony, a w ogóle się nie spodziewałam. Magda twierdzi, że obiecywała przesyłkę w zeszłym roku... Madziu, nie wiem, jak ci dziękować!:))
A oto prezent:

Szkoda, że nie mogę zapisać tu zapachu: jest obłędny!
Oczywiście słodkości w postaci Rafaello już zniknęły w naszych odchudzających się brzuszkach...;)
Kolejny prezent dostałam jako dodatek do zakupu garażowego od Ashki - kupiłam cudowną wełnianą sukienkę, a dostałam ostatni powiew lata:

Jeszcze raz dziękuję, Agnieszko!:)
Dziewczynom zainteresowanym moim Nimue komunikuję, że wybrałam wzór Des Crêpes czyli Naleśniki.:) Ale trochę to potrwa, zanim się za niego zabiorę, bo najpierw wyszywam obraz dla mamy męża. Ale o tym w następnym poście.:)
Violka i Anarietta - nie wiem, jak byłoby z zakładką wyszytą na kanwie materiałowej, plastikowa zdaje egzamin, ponieważ jest sztywna, więc zakładka bez trudu się nakłada na kartkę i dobrze trzyma.:)
Pozdrawiam jeszcze wakacyjnie!:))

środa, 20 sierpnia 2014

Rozgrzewka

Ostatnie dni spędziłam na wykonaniu małych hafcików - czekam bowiem na nowe materiały i zaczynam dwie większe rzeczy: obrazek dla mamy mojego męża, która zachwyciła się wzorem damy w kapeluszu z motylkiem i... zamierzam wyszyć jeden z obrazów Nimue. Jak mi to wyjdzie, to się okaże, ale tak mnie kusił... tak mnie kusił... I skusił.;)
Ale o tem potem.;)
Na razie powtórzyłam bociana (wersja dla dziewczynki) i wyszyłam narożną zakładkę. Bociana pokażę, jak już wykonam kartki, a oto zakładka:



Zakładka jest prezentem, ale tak mi się ten królik podoba, że chyba też sobie taką wyszyję.:)
W wersji oryginalnej użyta została Aida, ja zrobiłam zakładkę na kanwie plastikowej.
Tyle na dzisiaj, lecę na pocztę, bo mam do odebrania w/w materiały...:))
P.S. Właśnie się zorientowałam, że to jest zając... Tam był napis: start hare i stop hare...

środa, 13 sierpnia 2014

"I kudłate i łaciate, pręgowane i skrzydlate..."

Jak to miło, że mogłam podzielić się z wami swoją radością z udanego urlopu. Dzięki za cudne komentarze, fajnie się czytało, że moje zdjęcia uruchomiły miłe wspomnienia z waszych pobytów, a także zachęciły do wyjazdów w przyszłości.:) Może się kiedyś tam spotkamy? ;)
Na komentarze, powiedzmy, mniej entuzjastyczne, padły odpowiedzi, między innymi moja, ale nie tylko, mam nadzieję, że autorka w/w będzie nimi usatysfakcjonowana…
Dzięki również za pochwały pod adresem wyrobów wymiankowych.:)
Dziś trzecia i ostatnia partia zdjęć – ale przewrotnie już bez widoków. Zgodnie z tytułem będzie o zwierzątkach. Zanim jednak przejdę do tych z innego kraju, najpierw przedstawię wam jeden z symboli polskości – będzie to ptak, ale nie orzeł.;)
Otóż w mojej rodzinie niedługo pojawi się nowy członek rodziny, a że stanie się to poza Polską, postanowiłam wyszyć i wysłać  przyszłym szczęśliwym rodzicom kartkę z gratulacjami. Nie wiem, kto przynosi dzieci w Anglii, zatem uznałam, że zaufam naszemu  niezawodnemu bocianowi.;)

Na razie sam hafcik, bo nie mam jeszcze pomysłu na kartkę. Poza tym zamierzam wyszyć też wersję „różową” – nadal nie wiadomo, jakiej płci będzie w/w dziecię…
A oto zwierzątka, które spotkaliśmy na południu Europy:

Małe toto, a wbija się mocno i rani. Jeżowiec.

Podobno cykada.

Dzieci jadły, jedno przezornie znikło gdzieś za łodzią, a mamusia pilnie nas obserwowała.

Ten żółw razem z kolegami żył w fontannie ze zdjęcia poniżej.

I parę zdjęć z corocznego wyścigu osłów, który odbywa się w Tribunj w pierwszy weekend sierpnia.

Na początku było mi żal osiołków, że są zmuszone do ciężkiego wysiłku tylko dla zabawy ludzi, ale osły to osły. Rządzą się własnymi prawami i nie dadzą sobie w kaszę dmuchać.;)
Jeden uskuteczniał Wielką Pardubicką, sądząc zapewne, że im szybciej osiągnie metę, tym szybciej pozbędzie się głupka z grzbietu.

Inny kroczył dostojnie, nie przejmując się zupełnie poganianiem słownym i dotykowym. „A co mi zrobisz’? –zdawał się mówić.


Kolejny stanął sobie w trakcie wyścigu tam, gdzie mu się właśnie spodobało i nie wzruszały go błagania sympatycznego skądinąd Chorwata.


 Jeszcze inny postanowił skończyć wyścig przed czasem i nie ruszył się z naszej wysepki, gdzie mieszkaliśmy, aż do rana.


Wierzcie mi, zabawa była przednia.:))
Dorotko, figi mieliśmy na wyciągnięcie ręki, pod balkonem rosło drzewo... Niestety, owoce były jeszcze niedojrzałe.:(
Beva, żadnych kolibrów nie widziałam... Chodzi o motyle?;)
Marii, nie wiem, skąd obdarowująca mnie miała te książki, twierdziła, że od dawna jest ich posiadaczką, ale sama nie wyszywa, więc mnie bardziej się przydadzą.:)
To tyle. Następny post będzie już wyłącznie robótkowy (o ile coś zrobię…);)
Pozdrawiam!:)
 

sobota, 9 sierpnia 2014

Wymianka i reminiscencje z raju c.d.

Ponieważ znacząca większość z was wyraziła zachwyt i zainteresowanie moimi reminiscencjami z wyjazdu, ośmieliłam się dalej zamieszczać zdjęcia. Bardzo nam się tam podobało: przede wszystkim widoki (pan Bóg dał Chorwatom kawał pięknego terenu), pogoda, życzliwi ludzie - pan lodziarz, na pożegnanie dający nam dodatkowe lody gratis, gospodarz, który specjalnie nauczył się mówić po polsku, żeby dogadać się z turystami z Polski i nawet zatrudnił polską, nazwijmy to, recepcjonistkę (albo rezydentkę). Zaznaczam, że nie piszę o  hotelu, tylko o zwykłych kwaterach prywatnych. I tu nie daje mi spokoju opinia Anielique - co sprawiło, że Chorwacja nie przypadła ci do gustu? Czyżby zawinił czynnik ludzki? Bo piękno przyrody tam jest chyba wszędzie takie samo?:)
Wcześniej jednak chciałabym wam pokazać wyniki mojej prywatnej wymianki z Bożką z bloga Mam i ja. Bożka jest specjalistką od dekoupagu, zatem poprosiłam ją o chustecznik w tulipany. Z kolei Bożenka zapragnęła mieć podkładkę z motywem Bożego Narodzenia. I tak powstały następujące prace, które ku obopólnemu zadowoleniu są już w naszym posiadaniu.:)

                           


 Dodatkowo dostałam dwie wspaniałe książki na temat haftu - i zwyczajowe dodatki, których już nie ma...


A oto moje dary:


Do podkładki dołączyłam znaną wam już zawieszkę i serwetki do decoupagu:

Zdjęcia moich wyrobów zapożyczyłam od Bożki, bo nie zauważyłam, że nie zrobiłam swoich zdjęć.:)
Bożenko, dziękuję, z chustecznika już korzystam.:)
To teraz szybciutko seria zdjęć z wycieczki statkiem na wyspy Kornati (rezerwat) i do Szybenika. Ewa będzie wiedziała, o czym mowa.:)






A kiedy jedliśmy na statku obiad, nagle pojawiły się mewy.

I towarzyszyły nam, póki nie skończył się posiłek. Łapały jedzenie w locie, jadły z ręki i nieprzerwanie leciały nad nami i po bokach statku. Niesamowite przeżycie.:)


Na koniec wylądowaliśmy nad słonym jeziorem.


A oto Szybenik - do zwiedzenia katedra i twierdza. Z murów wspaniałe widoki.





Na razie wystarczy, nie chcę was zanudzić.;)
Będę czekać na relacje Bevy, Strelicji i Sary. Mam nadzieję, że wrócicie zachwycone i wypoczęte.:)
Dziękuję wam za przemiłe słowa powitania - leidi.ano, renko, Iwonko, ale mi się zrobiło ciepło na sercu .:)
Olu - Kruszynko, dzięki!:) Z daleka jeszcze nie najgorzej się trzymam.;))
Wojcieszku, oczywiście, że bluzeczka z TUSAL-a pojechała do Chorwacji!
AniuM., żywy osioł pojawi się w następnym poście...;)
Do rzeczywistości nadal trudno mi wrócić, ale zaraz zabieram się za sprzątanie, to mi niewątpliwie pomoże.;)
Ściskam gorąco!

środa, 6 sierpnia 2014

Powrót z raju.

Witajcie, moje kochane, po długiej nieobecności. Wróciłam w niedzielę po południu, ale coś nie mogłam się zebrać, żeby usiąść do komputera. Nadal duchem jestem w wakacyjnym raju.;) Zrozumiałam, dlaczego ludzie po kilka razy z rzędu jeżdżą do Chorwacji. Sami mamy ochotę tam wrócić.
Ale co się będę rozpisywać, Chorwacja broni się sama. Oto pierwsza seria zdjęć - odważyłam się pokazać również siebie.:) Dodam jeszcze, że byliśmy w Tribunj, koło Vodice.


To są widoki z autostrady chorwackiej.



Cudowny Adriatyk. Plaża kamienista, ale dało się leżeć i opalać.


Zakochałam się w wąziutkich uliczkach i kamiennych domkach. I w palmach.:)

Osioł jest symbolem Dalmacji.  Stąd ten pomnik.

Ciąg dalszy nastąpi.:)
Beva, bardzo jestem ciekawa twoich wrażeń.:)
Witam nowe obserwatorki, które dołączyły do mnie podczas mojej nieobecności: Magdalenę i Agnieszkę.:) Wracam do rzeczywistości, gorzej z robótkami, bo nie chce mi się nic robić. Ale nie martwcie się, na pewno się zmobilizuję.:))
Pozdrawiam!